
Po słabym odpadnięciu z DraculaN Season 6 FaZe mają już tylko jedną szansę, by utrzymać marzenia o Cologne przy życiu — HLC Belgrade PRO. To historia o tym, jak jeden nieudany run zmienił wszystko i dlaczego teraz Belgrad wygląda jak ich ostatni clutch. Czytaj dalej, żeby zobaczyć, co będzie dalej.
FaZe wchodzili na DraculaN Season 6 z jasnym celem: potrzebowali dodatkowych punktów VRS, bo deadline Valve Regional Standings na IEM Cologne, wyznaczony na 6 kwietnia, zbliżał się bardzo szybko. Zamiast złapać rozpęd, ten turniej tylko jeszcze bardziej zepchnął ich pod ścianę.
Ich run zaczął się od wygranej z aimclub, ale jak się okazało, był to jedyny jasny punkt całego występu. Potem zrobiło się dużo ciężej:
Dolna drabinka też nie dała FaZe resetu. fnatic zamknęło temat wynikiem 2 - 0, wygrywając Anubis 13 - 6 i Overpassa 13 - 5. Rodion “fEAR” Smyk był najlepszym graczem tej serii z wynikiem 34 - 17, 96.6 ADR i ratingiem 1.58. frozen dalej próbował ciągnąć grę, kończąc z bilansem 29 - 28 K-D i ratingiem 1.38.
Dla drużyny, która doszła do finału StarLadder Budapest Major, taki crash praktycznie nie zostawia już miejsca na błąd. Po 16 kolejnych występach na Majorach FaZe nagle wyglądają jak zespół walczący o przetrwanie.
Belgrad bardzo szybko stał się planem awaryjnym FaZe po porażkach na DraculaN, które zostawiły im bardzo mało miejsca do oddychania w wyścigu o Cologne. HLC Belgrade PRO wpada idealnie w kalendarz, bo trwa od 3 do 5 kwietnia i kończy się dokładnie dzień przed cutoffem VRS, który wypada 6 kwietnia. Dla drużyny polującej na punkty taki timing jest ogromny.
| Kluczowy szczegół | Informacja |
|---|---|
| Daty turnieju | 3 do 5 kwietnia |
| Pula nagród | 30 000 USD |
| Drużyny | 16 |
| System zaproszeń | 12 najwyżej notowanych zapisanych ekip, 4 miejsca z lokalnych kwalifikacji |
Turniej początkowo miał odbyć się na Cyprze, ale obawy o bezpieczeństwo wymusiły przenosiny do Belgradu bez zmiany miejsca w harmonogramie. Dzięki temu event dalej żył jako ostatnia szansa dla drużyn z bańki.
Rejestracja FaZe została wysłana 9 marca, więc ta opcja była na stole jeszcze zanim ich run na DraculaN się posypał. Po tamtej wpadce Belgrad przestał być pobocznym eventem i stał się ich ostatnią realną szansą na clutch.
Belgrad dał FaZe jeszcze jedną drogę powrotu do wyścigu o Cologne, ale jednocześnie zrobił duży bałagan w kalendarzu. PGL Bucharest zaplanowano od 4 do 11 kwietnia w Rumunii, turniej ma pulę nagród 1,250,000 USD i FaZe nadal widnieją na liście 16 uczestników. HLC Belgrade PRO rozgrywane jest w tym samym czasie, 4 i 5 kwietnia, więc nakładka jest realna i natychmiastowa.
FaZe utknęli teraz między dużym eventem PGL a mniejszym rankingowym LAN-em, który wciąż może utrzymać ich marzenia o Cologne przy życiu. Po porażce z fnatic trzymanie się pierwotnej ścieżki i wyjazd tylko do Bukaresztu zostawiłby ich poza wyścigiem o Majora. Belgrad zmienił te wyliczenia, ale jednocześnie zmusił zespół do ryzykownej decyzji, przy praktycznie zerowym marginesie błędu.
Dla FaZe Clan to nie jest zwykła zmiana w terminarzu. To ruch pod presją w najgorszym możliwym momencie i jeszcze jeden zły krok może zakończyć ten run.
FaZe na papierze mają w Belgradzie dość czytelną drogę, ale łatwo nie będzie. Trafili do grupy A razem z Drama, BEE i Re’di, co daje im całkiem grywalny start. Reszta turnieju dalej ma jednak dość ognia, żeby szybko zrobić bałagan, zwłaszcza że inne ekipy też polują na spóźnione punkty VRS.
Losowanie grup wygląda tak:
BIG od razu się wyróżnia, bo też walczy o punkty do Cologne, a Betclic może być naprawdę niewygodną pułapką, zwłaszcza z hadesem na serwerze.
Szerszy obraz wokół Belgradu jest jeszcze bardziej napięty. Lista zgłoszeń pokazywała też zainteresowanie ze strony Liquid, Natus Vincere, Aurora, Monte, 100 Thieves, Alliance, SINNERS, Passion UA, Team Spirit, Falcons i Partizan, choć to samo w sobie nie gwarantowało im miejsca w turnieju.
Dla FaZe najważniejsze są jednak potwierdzone grupy. Po DraculaN to nie jest już po prostu kolejny przystanek. To turniej, który stoi między nimi a końcem walki o Cologne.